Wczoraj na pikniku dojrzałem takie oto cudo.
Piękne odrestaurowane i chyba z jakimiś modyfikacjami.
Czerwone i lśniące.
Eleganckie!!!
Czy jesteś w stanie powiedzieć mi co to za samochód?
Smakosz Przygód - odkrywam, testuję, podróżuję i wyszukuję ciekawe przedmioty.
Wczoraj na pikniku dojrzałem takie oto cudo.
Piękne odrestaurowane i chyba z jakimiś modyfikacjami.
Czerwone i lśniące.
Eleganckie!!!
Czy jesteś w stanie powiedzieć mi co to za samochód?
To miejsce z niemal 300-letnią, niezwykle burzliwą historią. Zmiany właścicieli, zniszczenia, pożary, odbudowy i osobiste historie ludzi, którzy byli z pałacem związani, pozostawiły po sobie wiele opowieści.
Dziś można ponownie wejść do jego wnętrz, zobaczyć oranżerię, ogród, letni pałacyk tzw. Syberię i poczuć klimat dawnej rezydencji.
Warto tu przyjechać! 👍
Kupując bilet, dokładamy swoją małą cegiełkę do tego, aby ta historia mogła być dalej odbudowywana i opowiadana kolejnym pokoleniom.
Jeśli będziecie w okolicy - zajrzyjcie do Korczewa 🚗
Udaje się nad rzekę mniej więcej godzinę przed zachodem słońca. Jest jeszcze czas na
Zbieram to, co można znaleźć w pobliżu: połamane gałęzie, patyki leżące pod krzakami czy większe konary naniesione przez rzekę i wyrzucone na brzeg. Warto mieć ze sobą rękawice. Zbieram też drobne patyczki, które przydadzą się przy rozpalaniu i podtrzymywaniu pierwszych płomieni.
Do rozpałki potrzebna jest jeszcze sucha trawa. Najlepiej taka puszysta albo puch z przekwitłych ostów.
Zabrałem zapałki?
Zapomniałem.
A zapalniczka?
No tak... nie palę. I słusznie.
Nie szkodzi. Przecież w kieszeni mam krzesiwo. Idealnie!
Układam w wyznaczonym miejscu trawę, puch i drobne patyczki. Czas na iskrę. Przykładam krzesiwo, pobieram je blaszką i...
Brak iskry.
Druga próba. Poprawiam ułożenie dłoni i blaszki.
Uda się?
Zrobiłem to?
Tak!
Posypało się kilka iskier, które trafiły prosto do przygotowanego wcześniej gniazdka. Błyskawicznie wszystko, co suche, stanęło w płomieniach. Teraz tylko małe gałązki, dokładane stopniowo dla podtrzymania ognia. Z czasem płomień robi się coraz większy, a dokładane gałęzie również.
I nagle robi się coraz cieplej.
Pamiętaj o bezpieczeństwie. Warto mieć ze sobą butelkę wody, żeby w razie potrzeby ugasić niechciane iskry, które mogą polecieć poza bezpieczny obszar ogniska.
Można też otoczyć miejsce ogniska grubszymi konarami. Przy okazji mogą się przy ogniu podsuszać, a częściowo osłaniają płomienie przed wiatrem.
Jeszcze przed rozpaleniem przygotowuję dłuższe kije. Strugam ich końcówki swoim scyzorykiem i opalam je chwilę w ogniu.
Czas przygotować standardowy posiłek.
Kilka razy delikatnie nakłuwam ją czubkiem scyzoryka, żeby tłuszcz mógł wypływać podczas pieczenia i podsycać ogień. Nabijam kiełbasę wzdłuż na przygotowany kij.
Piekę kilka minut.
Kiedy jedna część jest już odpowiednio przypieczona, nadgryzam ją i delektuję się ciepłym, soczystym posiłkiem. Później znowu trochę do ognia. I tak kilka razy.
Bez chleba.
Jem samą kiełbasę, prosto z kija, który w pewnym sensie służy mi jak widelec.
W międzyczasie podziwiam widoki zachodzącego słońca.
Rozkoszuję się ciszą...
To znaczy odgłosami natury.
Szumem drzew. Szmerem przepływającej rzeki. Chlupnięciem wody spowodowanym wynurzeniem się ryby. Przelatujące ptaki zaćwierkają. Czasami odezwie się jakiś owad.
Ale właśnie o to chodzi.
O brak miejskich odgłosów.
Można pomyśleć.
Popatrzeć.
Oddech trochę zwalnia.
Zbliżający się zmierzch powoli zaczyna ukazywać to, co ma do zaoferowania noc.
A jeśli dobrze się trafi - brak chmur i brak miejskich świateł, to czyste niebo robi swoje.
Zaczyna się magia.
Odpalana powoli. Stopniowo. W swoim tempie.
Jedna gwiazda.
Druga.
Kilka minut później pojawia się następna. Potem kolejna.
Na coraz ciemniejszym niebie zaczynają iskrzyć gwiazdy. Jest ich coraz więcej i więcej.
O...
Wielki Wóz.
I tyle znam konstelacji na niebie.
Ale to nieważne.
Ważne, że żyję, oddycham i miałem możliwość tu być.
Siedzę nad Bugiem, patrzę w niebo i przez chwilę nie potrzebuję niczego więcej.
A Ty? Jak Ci się podoba taki wypoczynek?
Powyżej znajdują się linki partnerskie. Jeśli dokonasz zakupu za pośrednictwem takiego linku, mogę otrzymać prowizję, bez dodatkowego kosztu dla Ciebie.Mi to pomaga spełniać kolejne przygody.
Lista przydatnych i praktycznych rzeczy, które używam podczas swoich wypraw, ale nie tylko.
Poniżej pokazuję konkretne produkty, których używam. Możesz oczywiście wybrać własny model - najważniejsze są parametry i funkcje, na które warto zwrócić uwagę.
Pamiętaj, że lista jest opcjonalna, a nie konieczna do odbycia przygody. Czasami zabieram wszystkie, czasami na krótsze zabieram mniej.
Ważne aspekty.:
- typ światła LED
- ładowanie przez wejście USB-C
- akumulatorowa, im większa pojemność baterii tym dłużej świeci
- im więcej lumenów, tym mocniej i więcej światła daje.
- regulacja natężenia świecenia i wielkości strumienia światła
2. PowerBank
Ja używam firmy Tracer. Model PD+QC 3.0 22.5W. już niedostępny w sprzedaży, ale spokojnie wystarcza na kilka razy i dość szybko ładuje.
Anker podobno robi super robotę.
Zwróć uwagę na:
- pojemność, im większa tym więcej razy możesz naładować swój telefon.
- prąd wyjściowy, im większy tym szybciej naładuje twoje urzadzenia
- ilość wyjść. Po jednym USB-C i USB-A to minimum.
- czy ma wyświetlacz cyfrowy pokazujący stan naładowania
- czy ma wbudowany kabel czy potrzebujesz osobno swojego
Patrz na:
- pojemność wyrażoną w litrach. 30 l to taka dobra pojemność na wiele rzeczy, wielkości większego plecaka.
- czy ma uchwyty pozwalające założyć worek jak plecach
- najsłabszy punkt i to chyba we wszystkich workach, czyli plastikowe klamry. Po prostu trzeba na nie uważać i nie przeciążać torby.
Lista będzie oczywiście aktualizowana!
Uwaga! Post zawiera linki partnerskie, które wspomagają moją pasje.
Chcesz mnie szybko znaleźć na portalu który Ci najbardziej pasuje? Kliknij tu lub baner i przenieś się na linktr.ee.
![]() |
| https://linktr.ee/smakoszprzygod |
Witam Cię na stronie Smakosz Przygód!
Cieszę się, że tu jesteś.
Co u Ciebie słychać?
Chce wiedzieć kim jestem?
Jestem pasjonatem, człowiekiem ciekawym świata, uczącym się go, odkrywającym go. To wszystko na swój sposób, w swoim tempie, ze swoimi pytaniami.
Lubię przyrodę i łono natury, dlatego często spędzam czas na rowerze. Organizuje sobie wycieczki po okolicy mojego miejsca zamieszkania. Ale też zbieram grzyby i jagody. Przy okazji nagrywam filmiki z moich wypraw.
Interesuje mnie survival, biwakowanie, bushcraft, packrafting. Ciekawi mnie jadalność różnych roślin, dlatego eksperymentuje w kuchni. Testuję różne przepisy z dodatkami roślin i nie tylko. Cieszy mnie własnoręcznie przygotowana nowa potrawa. Gotowanie, pieczenie i smażenie, by potem zjeść. Oj... uwielbiam jeść.
Przy okazji rozwijam swoją markę Smakosz Przygód i biznes internetowy. Polega on na handlu przez sieć. Wystawiam przedmioty ciekawe, kolekcjonerskie, unikalne, takie które mnie interesują, a mogą znaleźć nowego nabywcę, który będzie się z nich cieszył podobnie co ja.
Czym handluje? Są to przede wszystkim (kolejność przypadkowa)
1. Zabawki
2. Kolekcjonerskie wydania tj. gry na konsole, komputerowe, planszowe, samochody i itp.
3. Klocki LEGO i inne marki
4. Przedmioty z PRL tj. ceramika, szkło, porcelana
5. Monety i banknoty, polskie i zagraniczne
6. Książki papierowe
7. Rzeczy znalezione, ale wg mnie nadające się do odsprzedaży
8. Narzędzia
... i inne wartościowe, używane i nowe przedmioty warte, aby ktoś kupił a nie trafiły na śmietnik.
Możesz mnie znaleźć na
- Vinted
- OLX
- eBay
- YouTube